sobota, 7 grudnia 2013

1 rozdział

Madryt

Właśnie wyszłam na parking lotniska i rozglądałam się za niską szczupłą blondynką.
O tu jest ! Zobaczyłam moją kuzynkę Belle. Mimo , że byłyśmy kuzynkami w ogóle nie byłyśmy podobne . Ja wysoka brunetka z ciemnymi oczami , ona niska blondynka . Jedyne co nas łączyło to to , że uwielbiałyśmy imprezy i cieszyłyśmy się życiem. Można też powiedzieć , że dlatego tu przyjechałam.
Musiałam w końcu skończyć z tą monotonią.
- Cześ Lena ! Boże jak pięknie wyglądasz
- Oj Bella dziękuję Ty też.
- Wiem ! Hahaah
- Jaka skromna !
- Dobra koniec gadania. Wsiadamy do samochodu.

Przez całą drogę rozmawiałyśmy i wspominałyśmy nasze wspólne wakacje u dziadków. Minęło tyle lat a dalej zachowywałyśmy się jak dzieci.
Po 15 minutach weszłam do mieszkania Belli. Było małe ale przytulne. Kuzynka pokazała mi mój pokój i powiedziała , że mam 2 godziny na odpoczynek. Rozpakowałam się i odświeżyłam . Włożyłam potargane szorty , białą bluzkę , która nie zasłaniała brzucha i czarne conversy.
-Jestem gotowa- powiedziałam
-No nareszcie! Ile można stać pod prysznicem?? No ile? - zaśmiała się Bella
- A gdzie jedziemy?
-Do centrum

10 minut później...

Weszłyśmy do kawiarni i zajęłyśmy swoje miejsca. Rozglądałam się po duży pomieszczeniu z zachwytem. Na ścianach wisiały stare plakaty a w powietrzu było czuć kawę. Ludzi w ogóle nie było ale co się dziwić jest godzina 12:00 a do tego środa , więc wszyscy są raczej w pracy. Z zamyślenia wyrwał mnie głos kuzynki:
- No to na co masz ochotę?
-Sama nie wiem. Wybierz coś sama dla mnie , dobrze?
-Jasne - Bella poszła zamówić kawę a ja w tym czasie znów się zamyśliłam. Teraz będzie inaczej , skończyłam studia i dostałam pracę za granicą. W końcu będę nie zależna , w końcu nikt nie będzie mi rozkazywał. Jestem tak szczęśliwa , że się wyprowadziłam. Hiszpania jest pięknym krajem , a Madryt pięknym miastem , nie to co małe miasteczko w Polsce , w którym się wychowywałam.
-Coś ty tak zamyślona Lena?
-Sama nie wiem. Jestem tak szczęśliwa , że tu jestem.
-Też się bardzo cieszę.
-Czekaj pójdę po łyżeczkę do kawy dobrze?
Wstałam i podeszłam do lady. Nagle coś a raczej ktoś złapał mnie za nogę. Odwróciłam się i ujrzałam małego chłopczyka z ogromnymi czarnymi oczami.
-Zgubiłeś się mały?
-Nie , uciekam przed tatą bo nie chciał mi kupić ciastka.
-Hahahahaha- wybuchłam śmiechem. Mały chłopczyk był strasznie uroczy.
-O tu jesteś mały.- powiedział najprawdopodobniej tata chłopczyka. Było on wysokim mężczyzną z ciemnymi oczami jak jego syn.- Mógłbyś mi tak nie uciekać.
-No ale...
-Nie ma żadnego ale i nie przeszkadzaj już pani
-Nie przeszkadza mi - odpowiedziałam- On jest strasznie uroczy
- Ma to po tacie
- No widzę właśnie
-Jestem Cris
_________________________________________________________________________________